Powiem Ci coś, co rzadko się mówi wprost o gestach.
Nikt naprawdę nie ma złej gestykulacji. Większość ludzi ma chaotyczną gestykulację pod wpływem stresu. I to jest ogromna różnica. Bo jeśli wiesz skąd to pochodzi, możesz to zmienić. Jeśli myślisz, że to kwestia charakteru, zostaje Ci tylko próba kontrolowania czegoś, co nie jest do kontrolowania.
Gest jako odbicie stanu wewnętrznego
Kiedy czujesz się swobodnie, Twoje gesty są naturalnym przedłużeniem tego co mówisz. Pojawiają się przed słowem albo razem z nim. Obrazują treść. Są spójne z Twoim temperamentem i emocjami.
I właśnie dlatego nie powinno się uczyć gestów. Nie ma zestawu zasad mówiących: nie gestykuluj powyżej ramion, trzymaj dłonie na wysokości talii, rób taki ruch, kiedy mówisz to zdanie. Gesty wyuczone bez związku z emocjami wyglądają sztuczne. I drugi człowiek to czuje natychmiast, nawet jeśli nie potrafi tego nazwać.
To co możesz zrobić, to pracować nad stanem, w którym naturalnie wychodzisz przed ludzi. Bo kiedy stan jest dobry, gesty są spójne. Same.
Introwertyk i ekstrawertyk gestykulują inaczej. I dobrze.
Introwertyk, z uwagi na mniejszą ekspresję emocjonalną widoczną na zewnątrz, będzie gestykulował oszczędniej. Ekstrawertyk będzie miał tych gestów dużo więcej. Oba sposoby są w porządku. Problem pojawia się tylko wtedy, kiedy gesty przestaną być wyrazem tej osoby, a staną się wyrazem jej stresu.
Skąd biorą się nerwowe gesty
Kiedy stres przejmuje kontrolę, ciało reaguje napięciem. Mięśnie się spinają, oddech staje się płytki, a ruchy tracą swój naturalny rytm. Gesty stają się nieskoordynowane, chaotyczne, pojawiają się nie w tym momencie co trzeba albo zupełnie bez związku z wypowiadanymi słowami.
I to właśnie odbiorca czuje jako niespójność. Słowa mówią jedno. Ciało mówi coś innego. I mózg po drugiej stronie automatycznie rejestruje: coś tu nie gra.
Próba siłowego panowania nad gestem w tym momencie prawie nigdy nie działa. Bo skupiasz się na sobie zamiast na odbiorcy. A uwaga na sobie nakręca stres. I gest staje się jeszcze bardziej nerwowy.
Gest bazowy jedno narzędzie, które działa
Jest jedna technika, która naprawdę pomaga w tym momencie. Nazywam ją gestem bazowym.
Chodzi o znalezienie takiego ułożenia dłoni, które daje Ci poczucie bezpieczeństwa i dobrze wygląda z zewnątrz jednocześnie. Nie ma tu jednej jedynej odpowiedzi, bo to jest bardzo indywidualne. Dla jednej osoby będzie to swobodne złożenie dłoni przed sobą na wysokości stawu łokciowego. Dla innej trzymanie długopisu albo wskaźnika, delikatnie, bez napięcia, bez przykurczu.
Klucz jest taki: kiedy Twoja głowa poczuje, że dłonie są w miejscu i jest bezpiecznie, gestykulacja wróci sama. Ale tym razem będzie spójna. Będzie wypływać z emocji i temperamentu, a nie ze stresu.
Gest bazowy to nie jest pozycja, w której stoisz przez całe wystąpienie. To jest kotwica, do której wracasz, kiedy czujesz, że gesty zaczynają żyć własnym życiem. Chwila powrotu. I ruszasz dalej.
Co to oznacza dla lidera w praktyce
Dla menedżera, lidera czy właściciela firmy gestykulacja to nie jest szczegół estetyczny. To jeden z elementów komunikacji niewerbalnej który albo wzmacnia autorytet albo go cichutko podważa. Bez Twojej wiedzy i bez Twojej zgody.
Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz się uczyć gestów. Musisz pracować nad stanem, z którego wychodzisz przed ludzi. A gest bazowy może być pierwszym krokiem do tego, żeby odzyskać kontrolę w momencie, kiedy stres chce ją przejąć.
Jeśli chcesz popracować nad tym na żywo, zapraszam na bezpłatny warsztat online „Opanuj stres i tremę przy wystąpieniach publicznych”. Przy zapisie pobierzesz też Protokół Resetu Stresu razem z wideoporadnikiem.
Zapisz się tutaj: https://malgorzata-tadeusz-ciesielczyk.kit.com/5f39a4ec77